|
|
|
|
Tajlandia.Byłem
widziałem. I wiecie co? Gdyby obudzili mnie o 2 w nocy i powiedzieli -
wstawaj, jedziesz do Bangkoku, nie zastanawiałbym się chwili -
szczoteczka do zębów i w drogę.
|
||
| Bangkok
- najciaśniejsze miejsce na świecie - najlepszy środek transportu to
motorower lob TuTuk-też motorower ale taki za który płacisz i siedzisz
z tyłu.Inaczej ryksza - czy ktoś pamięta co to ryksza??? |
||
|
To nie jest ryksza!!! To jest cos innego - ale bardzo tam popularne. |
||
|
O to jest Tuk-Tuk a głównie jego driver - taki gość rozumie nieco po angielsku(w odróżnieniu od zwykłego taryfiarza który nie rozumie nic ale uśmiecha się i potakuje - wiezie cię gdzieś a ty w drodze myślisz że tam gdzie sobie wymyśliłeś. W samochodzie fajnie -klimatyzacja, na zewnątrz 30 stopni albo i lepiej i wilgoć jak cholera.Dojeżdzacie ,i ni diabła nie tam gdzie chciałeś a czasami nie wiesz nawet gdzie jesteś.Wkurzony wysiadasz-jechaliscie 45 min z czego 45 staliście w korkach. I płacisz facetowi chociaż nie powinieneś. I co? Facet żąda np. 5 złotych.Mi od razu wracał dobry humor)A taki Tuk-Tuk? Wsiadasz, prosisz - zawieź mnie tu i tu - ile muszę ci zapłacić facet mówi "20 batów"- dwa złote przelicza polski móżdżek, cos tanio, ale nic jedziemy. jedziemy ale nie dojeżdżamy bo driver mówi że na chwilkę do sklepu takiego to a takiego, nic nie musisz kupić tylko wejdź i popatrz. No dobra. Wchodzisz a tam opada cię kilku milutkich i sympatyczniutkich Hindusów (bądź Chińczyków) i sprzedaje ci złoto,perełki,diamenty,albo chce ci uszyć garnitur - od razu z koszulą i uwaga - dwie kamizeli - i wszystko special price for u my friend!!! Wykaż się asertywnością i spadaj.Możesz spokojnie wrócić do swojego Tuk-Tuk - płacisz tyle ile się umówiłeś. Mechanizm jest prosty - Pan kierowca dostaje za przywiezienie do określonego sklepu talon na benzynę - przerób to raz a potem zaznaczaj Panu kierowcy że do sklepu sobie nie życzysz.Cena przejazdu staje się realna i wszyscy są zadowoleni.Jeżeli mimo to cię zawiezie to nie pień się - może nie zrozumiał, a facet ma ciężkie życie A i jeszcze jedno - goście od Tuk-Tuk jeżdżą jak diabły ale nic ci się nie stanie - nie widziałem w Bangkoku ani jednego wypadku. |
||
|
A to jest tzw nocny targ.Wiele rzeczy w Tajlandii odbywa się w nocy -jadąc przez kraj nocą zobaczysz wiele takich targów.Ten akurat jest w Bangkoku w Chinatown - dzielnicy innej niż pozostałe.W dzień stragany z wszelakim dobrem typu baterie, zegarki ,kalkulatorki,i wszystko co zwykle żółty lud sprzedaje na caaałym świecie,a w nocy na tych samych straganach jedzonko.Ale nie byle jakie-bardzo dziwne.Mozna np.spotkać restauracje sea food z obsługą 20 osobową - niezła skala jak na chodnik co? |
||
|
A tu miłe Panie coś pichcą nikt nie wie co.Zwróć uwagę na literki na szyldach - po lewej tajski po prawej... kantonski?Mandżurski? Mandaryński? No chinski jakiś!To się chyba nazywa pluralizm? |
||
|
I znowu Chinatown - sklep z artykułami spożywczymi
- co nie zawsze oznacza coś co mógłbyś zjeść. |
||
|
Oprócz nocnych targów występują również
targi pływające - floating market.Usłyszysz to słowo w każdym biurze
podróży w Bangkoku (pod tym pojęciem Taje rozumieją też cos wielkości
kiosku ruchu gdzie kilku gości chce cię koniecznie wysłać na jakąś
arcyciekawą wycieczkę za parę złotych zdjęcia z pływającego bazaru
zdobią 80% okładek przewodników po Tajlandii notabene wszystkie są
zrobione z jednego miejsca na jednym targu pod Bangkokiem który funkcjonuje
tylko i wyłącznie dla Ciebie drogi turysto. |
||
|
A może banana ??? |
||
|
... |
||
|
Sprzedawca i producent na
nabrzeżu - Cepelia czyli rękodzieło |
||
|
Kanały Bangkoku - ja tu mieszkam !!! |
||
|
A teraz zaczynamy hasło BUDDYZM !!!! |
||
|
A ten Pan to budda w świątyni....... występuje
na wielu fotografiach z Bangkoku. |
||
|
A ten dla odmiany malutki.W Polsce dają na
tacę a w Tajlandii inaczej. |
||
| C.D.N | ||
| powrót do strony głównej | ||